Some day, somewhere in the net there was iBlog. It was about everything and nothing. A few persons was reading it, some of them maybe even liked it. But I am not interested in writing about myself anymore. This blog will be about Project Management. Less personal, but in fact it will be my personal tool: to not forget what I have learnt. And what I ll learn in future.
RSS
wtorek, 29 stycznia 2008

Był sobie kiedyś CMM: model dojrzałości firmy programistycznej, który mniej więcej mówi, co taka firma powinna robić, żeby być przewidywalne terminy i koszty oraz wytwarzać produkty przewidywalnej jakości.

Potem zrobili model CMMI. To taki CMM, tylko uogólniony na produkty sprzętowo-programowe, a potem na kolejne klasy produktów. 

Spytałem kiedyś jednego z autorów oryginalnego modelu CMM (jedynego którego znam osobiście :P), co o tym myśli. To taki starszy, dobrze ułożony pan, który wyraża bardzo wyważone i ostrożne poglądy. Zaskoczyło mnie, bo odpowiedział mi bardzo dobitnie:

They believe that CMMI applies to any "project", including house building projects, which of course is nonsense

piątek, 18 stycznia 2008

Okres spędzony w Intelu, dzięki wspaniałym szefom (Jackowi i Marcinowi) i całemu dream-teamowi CMMI, nauczył mnie jednego: nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystkie upierdliwe, utrudniające i nie przynoszące wartości dodanej ograniczenia w organizacji są po to żeby a) ignorować je z powodu "business need" b) likwidować lub zmieniać je c) wykorzystywać je w dobrych celach.

Dziś przypomniałem sobie pojęcie "wyuczona bezradność" [Seligman, 1972]. Polega to na tym, że nie wierzymy, żeby nasze działania mogły wpłynąć w jakiś sposób na poprawę sytuacji. W konsekwencji - przestajemy działać w kierunku tej poprawy.

Skutki wyuczonej bezradności (ekstrakt z: Wikipedia, na licencji GNU FDL):

Ludzie szybko uczą się bezradności, czyli poczucia, że ich osobisty wpływ na sytuację jest nieefektywny.

To prowadzi do:

  • deficytów poznawczych: człowiek przestaje rozumieć co się w danej sytuacji dzieje i nie potrafi przewidywać dalszego jej biegu.
  • deficytów motywacyjnych: brak motywacji do działania i umiejętności angażowania się. Długi czas dochodzenia do równowagi po porażce.

A jak oduczyć się wyuczonej bezradności? Myślę, że trzeba zrobić taki find&replace we własnym mózgu: zamiast myśleć "jest problem bo klient jest taki i owaki", myślimy "jest problem, bo nie zadbaliśmy o to, żeby klient był siaki i owaki. Zamiast myśleć: "nie da się tego zrobić, bo to zagrożenie bezpieczeństwa", pomyśleć: "ryzyko z powodu zagrożenia bezpieczeństwa jest mniejsze niż koszt niezrobienia tego". Kilka schematów myślowych tego typu, które... działają jak magiczna różdżka, szybciej niż nam się wydaje!
 
PS Udało się. W książce wydrukowali poprawnie moje nazwisko - tylko mój promotor miał pecha :P

środa, 09 stycznia 2008

Z rozmowy z mamą i bratem:

Moja Mama: A czym się zajmuje taka asystentka Project Managera?

Mój Brat: Wiesz Mama, tym co laptop, tylko lepiej!

niedziela, 06 stycznia 2008

Myślę, że to już końcówka "dobrych rad". Wpisuję ostatnie, z 31. grudnia.

JW: Pamiętaj, że firma nie jest wszystkim. Że czasem godzina dzienne poświęcona bliskim może przynieść znacznie więcej. Lepiej spóźnić się do pracy, niż ich zaniedbać.

JW: Jeśli poczujesz, że już nie chce Ci się wstawać do pracy, że nie masz już fun'u z tego co robisz - pora zmienić coś w swoim życiu.